piątek, 28 listopada 2014

Kulturalny weekend

Ostatni weekend miałam bardzo kulturalny. Rzadko mi się zdarza żeby mieć rozrywkę dzień po dniu (niestety ;)). W sobotę wybrałam się do kina na Kosogłosa. Miałam nie iść, bo kto to wymyśla żeby z jednej książki zrobić dwie części filmu? Chciałam to zbojkotować, ale wreszcie uległam i poszłam. No i dobrze, rozerwałam się i film mi się podobał. Taki młodzieżowy, więc w sam raz dla mnie :-) Oczywiście nie polecam tym, którzy nie widzieli dwóch poprzednich części.
W tym czasie mój mąż z córką ugotowali obiad i upiekli ciasto. Powinnam zdecydowanie częściej wychodzić :-)



A w niedzielę już wspólnie wybraliśmy się na wystawę Szkiełko i Oko do Humanitarium. Świetna zabawa dla starszych i młodszych (nawet dla takich 2 letnich dzieci). Polecam tym, którzy mieszkają we Wrocławiu a dla tych, którzy tutaj tylko czasami bywają też polecam :-)



środa, 19 listopada 2014

Ola i koty

Nie da się ukryć lubimy koty - ja, mąż także i Ola nie miała innego wyjścia i polubiła kotki :-) Głaska Tosię kiedy się da, ale najbardziej lubi przed snem. Tosia też jest wtedy bardzo milutka i mruczy Oli kołysanki. Co nas zaskakuje, bo raczej Tośka nie jest z tych kotów co lubią być głaskane (chyba że przez mojego męża...).
A ostatnio mamy okazję poznawać nowe kotki naszych znajomych. Radości jest przy tym dużo, dla niej i dla nas. W szczególności przy tych maluszkach kocich, nie wiadomo z kogo się śmiać z Oli czy kotków :-) I kilka kocich zdjęć:
Filusia


Mruczuś

Skarpetka

Pilnuje Oli ;)

I Tosia :)


czwartek, 13 listopada 2014

Październikowe nowości

Dla Oli dwie książki od nas i jedna w prezencie, tym razem wszystkie z wydawnictwa Bajka. Dzięki ostatniemu zakupowi mamy wszystkie z serii Bajeczki dla maluszka. Lubimy te książki ze względu na przyjemne wierszyki, autorką jest Małgorzata Strzałkowska i za ciepłe ilustracje Beaty Zdęby (wrocławska ilustratorka :)). 
Ja w tym miesiącu dzięki urodzinkom zyskałam dwie nowe książki. Kulinarna Kingi Paruzel (bardzo jej kibicowaliśmy w MasterChefie) ładnie wydana, przepisy też dosyć ciekawe i nawet większość do zrobienia (biorąc pod uwagę moje zdolności kulinarne ;)). Jedyne rozczarowanie, że kilka przepisów opartych jest na vegecie. Dla mnie jest to dziwne robić np. bulion na vegecie ... Od razu zaznaczam, że my już od dłuższego czasu w naszej kuchni jej nie stosujemy. A o uśmiechu - zawsze warto sobie przypomnieć i stosować bo przecież "Wszyscy ludzie uśmiechają się w tym samym języku" :-)
I jeszcze dostałam w prezencie dodatek do gry Carcassonne. Bardzo się z tego ucieszyłam. Dodatek super, gra staje się ciekawsza i pełna emocji ;-)
Miły był ten październik :-)






piątek, 24 października 2014

Wrześniowe książki

Czytamy teraz ciągle klasykę dziecięcą. Ola uwielbia Brzechwę, Tuwima, Chotomską. Ulubione to Leń, za każdym razem mówi "Oj, leniu, leniu" i Chotomskiej "Cztery małe rude liski". Dostała też dwie książki w prezencie (po części ja też je dostałam ;)). Niestety na książkę Romanowicza jest jeszcze za mała także pozostaje nam oglądać ilustracje (są świetne). A cyferki są dziwną książką, choć muszę powiedzieć, że jak już się oswoiłam z kolorami to wciągnęłam się w nią. Oli od początku książka się spodobała. Także oprócz nauki wierszyków uczymy się cyferek ;-) Na wesoło :-)




wtorek, 21 października 2014

Polska złota jesień

Piękna, słoneczna i ciepła pogoda zachęca do spacerków i zbierania skarbów. Pewnie już wkrótce to się skończy dlatego wykorzystujemy każdy moment by pobyć choć trochę na dworze. Jak wracamy to Ola ma super zabawę w chowanie kasztanów i żołędzi w bardzo różne miejsca. Robimy gąsienicę i liczymy. Zastosowań może być bardzo dużo, w zależności od pomysłów dziecka i rodziców :)





wtorek, 14 października 2014

Była zabawa

2 tygodnie temu pojechaliśmy na wesele. Wszystko w tym dniu było piękne i cudowne. Para młodych, pogoda, całe wesele dopracowane do ostatniego szczegółu i nasza Ola, która na weselu była po raz pierwszy i teraz ciągle się dopytuje kiedy jeszcze pojedziemy na wesele ;-) Wszystkim opowiada (do tej pory), że była na weselu i jadła smakołyki. Najbardziej smakował jej tort :) Chociaż do smakołyków zalicza też ziemniaczki ;)
Potańczyła, pojadła i po 18 tarła oczy ze zmęczenia choć ciągle była na parkiecie i tańcowała. Zawieźliśmy ją do mojej Asi, która zajęła się już Olą. A sami mogliśmy wrócić i jeszcze poszaleć ;) Oj, była zabawa .... :-)







wtorek, 30 września 2014

Ostatnio ...

przeczytałam kilkanaście książek. A z nich podobały mi się te co na zdjęciu :) Od sasa do lasa :) Taka jestem - czytam, zbieram, interesuje się mnóstwem rzeczy. To mi bardzo odpowiada :)





 Upiekłam po raz pierwszy tartę z gruszkami. I na zdjęciu ta tarta wygląda bardzo smakowicie. A tak w rzeczywistości była ok, ale jak dla mnie ciasto było za twarde. Przepis stąd: http://www.malacukierenka.pl/tarta-z-gruszkami-od-babci.html


I wybrałyśmy się z Olą do biblioteki na zajęcia, prowadziła je pani z teatru. Trochę się obawiałam, że Ola będzie tylko siedzieć na moich kolanach. Ale nie, miała momenty odwagi i odchodziła ode mnie. Myślę, że zabawa była dla niej bardzo fajna bo nawet do tej pory mówi, że byłyśmy w bibliotece i tańczyłyśmy :) Nie wiem co ona z tym tańczeniem bo nawet przez chwilę tego nie robiłyśmy ;-D
Oprócz zajęć, ja spotkałam się z koleżankami i wróciłyśmy obładowane nowymi książkami do czytania :)